Ogloszenia drobne . Warszawa . pl
Warszawski serwis ogłoszeniowy

Dodaj Ogłoszenie
Potwierdź
Kasuj

Ogłoszenia w serwisie: 5466 / Ogłoszenia oczekujące: 328
Szuk. zaawan.

Informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych w związku z RODO są umieszczone w Polityce prywatności
Serwis używa CIASTECZEK. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na zapisywanie ciasteczek na swoim komputerze zgodnie z regulaminem serwisu
Bramy garaże ogrodzenia automatyka

Kupie Sprzedam - Wszystkie \ Kupię Sprzedam \ Zwierzęta

Nr ogłoszenia 224097 z dnia 2020-04-01 / OFERTA PRYWATNA

Boją się, że 500 koni i setki innych zwierząt umrze z głodu

Fundacja Centaurus wystosowała dramatyczny apel. – Siano w tym momencie znika tak szybko jak papier toaletowy z półek sklepowych – mówi Weronika Nieborak z Centaurusa.

Szczedrzykowice, gmina Prochowice, powiat legnicki. To właśnie tam znajduje się folwark Fundacji Centaurus, która od 15 lat zajmuje się ratowaniem zwierząt. Członkowie stowarzyszenia mają na utrzymaniu 500 koni, a także mnóstwo innych zwierząt gospodarskich: kóz, owiec, świń oraz krów.

– Nie boimy się o siebie, boimy się o nasze zwierzęta. Bez dostaw one umrą z głosu – mówi Weronika Nieborak z Centaurusa. – Siano w tym momencie znika tak szybko jak papier toaletowy z półek sklepowych.

Poniżej apel fundacji:

Kochani, boimy się. Długo zwlekaliśmy z tą informacją. Ale musimy to ogłosić nim będzie za późno.

Po 15 latach działalności Centaurus stanął na krawędzi. Nie wiemy, gdzie będziemy jutro. Niemniej dziś nasza dalsza działalność stoi pod znakiem zapytania, choć działamy do końca i planowo przyjmujemy zwierzęta, które zadatkowaliśmy. Dramat, jaki rozgrywa się teraz na świecie, dosięgnął także zwierząt. Bo one są w 100 % zależne od nas, ludzi. Bez nas, zwyczajnie, czeka je śmierć. I nasz upór, najszczersze chęci – na nic tu się nie zdadzą.

Przez 15 lat ratowaliśmy zwierzęta. Daliśmy życie ponad 1100 koniom, ponad 500 psom, setkom kotów i kilkuset zwierzakom gospodarskim i dzikim. W Szczedrzykowicach prowadzimy największy w Europie azyl dla koni, gdzie na co dzień opiekujemy się 500 końmi. I prawie 300 innymi zwierzakami. To wszystko dzięki Wam, bo doskonale zdajemy sobie sprawę, że samą miłością zwierząt się nie nakarmi. Jesteśmy autorem ponad 3000 kampanii społecznych na rzecz zwierząt i przyrody. Staraliśmy się też dzielić tym, że tak bardzo nas wspieracie – gdyż przez 15 lat nasze inicjatywy na rzecz zwierząt wsparło 500 000 osób z całego globu. Chociaż głównie pomagali nam Polacy. A my dawaliśmy tę pomoc dalej – pomagaliśmy finansowo i rzeczowo innym organizacjom, wielu organizacjom latami trzymaliśmy bezpłatnie zwierzęta (głównie dziesiątki koni) lub je leczyliśmy. Teraz, na wiosnę, planowaliśmy zakup azylu z 56 hektarami, aby pomieścić rosnącą ilość zwierząt, gdyż nasz folwark przestał wystarczać. Mieliśmy takie plany! Napisać do Was, abyście wedle możliwości pomogli zebrać nam fundusze, bo zawsze pomagaliście, byliście niezawodni – i razem robiliśmy to, co niemożliwe. Nowy azyl miał zawierać część rehabilitacyjną, wyznaczony obszar dla dzikich zwierząt, klinikę dla staruszków, i mnóstwo innych udogodnień dla zwierząt.

Tym czasem musimy napisać zupełnie inny apel.

Błagamy Was, pomóżcie naszym zwierzakom – abyśmy nie zniknęli z mapy Europy. Bo w jednej sekundzie zmieniło się wszystko.

Jak wiecie, często piszemy apele o pomoc w wykupie zwierząt, czasem o pomoc w leczeniu. Z wyżywieniem dawaliśmy sobie radę, z opieką weterynaryjną również. Postawiliśmy to sobie za punkt honoru – aby nie zamęczać Was wszystkim. Mieliśmy szereg projektów dla firm, szukaliśmy funduszy za granicami kraju. Chcieliśmy być tacy odpowiedzialni i samodzielni. Ale teraz – czujemy się jak dzieci. Nie damy rady. My nie jesteśmy już nawet przerażeni, to jest obłęd. Patrzymy na nasze zwierzęta zupełnie nieświadome tego, co dzieje się wkoło. Czytamy informacje o kolejnych obszarach, które objął wirus, o masowej panice i kwarantannach. Zdajemy sobie jednocześnie sprawę, że może nadejść moment – o ile już nie nastąpił – gdzie ludzie przestaną dbać o zwierzęta różnych organizacji i trzeba będzie się z tym pogodzić, bo przecież trudno wymagać, aby wybierać zwierzęta, kiedy w posadach trzęsie się własny świat, i każdy ma też swoje zwierzęta. My nie wiemy, czy za 2 miesiące będziemy istnieć, nie wiemy, co stanie się z setkami koni, i być może bluźnierstwem dla wielu jest zastanawianie się nad tym, gdy dziś na świecie – w wyniku epidemii – umiera tylu ludzi.

Mamy pod opieką ponad 500 koni i setki innych zwierząt. To najwięcej w Europie. Czasem nas to przerażało, bo wiecie co? Zawsze wiedzieliśmy, że wystarczą dwa miesiące przestoju, i znikniemy z mapy. Przez te 15 lat różne sytuacje miały miejsce – w Polsce na świecie. Ale nasze zwierzęta zawsze się wybroniły. Tak było i już. Tak to działa. Teraz – nasze zwierzęta nie mają szans.

Sytuacja jest dramatyczna. Mamy jeszcze zapas owsa, ale nie starczy na długo, a nie wiemy też, ile wszystko potrwa. Jeśli zostanie nałożona kwarantanna na kogokolwiek na folwarku, nikt nie wjedzie z dostawami. Ani owsa, ani siana, ani niczego. Zwierzęta, które zachorują, nie otrzymają pomocy. Zresztą... dostawy za moment przestaną przyjeżdżać, bo firmy, które finansowały przez lata stałe, codziennie utrzymanie naszych zwierząt zwyczajnie się wycofują. W wyniku epidemii albo już zbankrutowały, albo ograniczają wydatki.

Nie wiemy, Kochani, czy na jesieni zobaczymy się na Dniu Otwartym. Nie wiem, czy w ogóle jeszcze wtedy będziemy. Miesięcznie, na opłacenie leczenia, paliwa do ciągników, rachunków, paszy dla koni, karmy dla psów, bieżące remonty (gdy np. zwali się boks, ogrodzenie) hoteli dla zwierząt (koni, psów, kotów), stajennych potrzeba nam kilkaset tysięcy. Tak, kilkaset. To kwota jaką co miesiąc musieliśmy wyprosić po firmach i od lat udawało nam się pozyskać na wspieranie tego szarego życia folwarcznego wiele firm.

Ale teraz to upadło. Firmy odmawiają nam wsparcia, bo same upadają. Emeryci piszą listy, albo dzwonią, i zrozpaczeni tłumaczą, że boją się iść na pocztę, bo są w grupie zwiększonego ryzyka. Cóż, sami prosimy, aby nie szli. Nie ryzykowali swego zdrowia, bowiem niejednokrotnie wspierają nas osoby, które dawno skończyły 80 wiosen. Nasi Darczyńcy to w większości starsi ludzi, dla których koń był i jest symbolem wolności, walki o Polskę i wspomnieniem ułańskich tradycji czy siwka stojącego za ich płotem, gdy jako dzieci bawili się na wsi. Pani Zdzisława pisze do nas jednak list, który otrzymaliśmy przed weekendem, w którym nie wie, czy wybrać swe bezpieczeństwo, czy pomoc zwierzakom.

Możecie nas oskarżyć o to, że nie byliśmy na to przygotowani. Nie, nie byliśmy. Ale nikt na świecie nie był... Na początku staraliśmy się nie myśleć o tym, co może się dziać. Koncentrowaliśmy się na pracy przy zwierzętach, kampaniach informacyjnych. Docierały do nas informacje, że nie dotrze jedna dostawa karmy dla psów, że leży niezapłacona faktura za leczenie psów i sterylizację kolejnych kotów, że wycofała się firma, która opłacała dostawy dużej części słomy, że firma, która wspierała dostawy siana wstrzymała darowizny. Tych maili przez ostatnie dni zebrało się prawie 200. To 90% firm i osób, które wspierały codzienne życie zwierząt. Bez ich wsparcia – nasze zwierzęta umrą z głodu. Nie, nie wydarzy się cud. Po prostu.

Kochani, przepraszamy Was... mogliśmy może zapobiec temu wszystkiemu, może trzeba było coś przewidzieć, może mieć kilkuletnie zapasy, nie wiemy... Nie udało nam się. Wszystko się sypie, sypie się Centaurus i jego zwierzęta. Nie, nie panikujemy już. Panikowaliśmy cały weekend. Linie telefoniczne były gorące dzień i noc od rozwiązań pomysłów. Pomysły jednak upadały na pniu. Dziś rano spotkaliśmy się wszyscy w milczeniu, stojąc każdy jeden daleko od drugiego. Bo nie ma pomysłów w świecie, który sam zwariował, ze strachu.

My wiemy, że nasze zwierzęta nie mają szans. Przez wiele lat to my przyjmowaliśmy konie od innych organizacji, które nie dawały rady. Nazbieraliśmy ich tyle, że wiemy, że nikt temu nie podoła. Same 500 koni to 250 000 zł miesięcznie by je wykarmić. Któż to udźwignie... a gdzież leczenie, a gdzie setki innych zwierząt, zwierzęta w hotelach. Przepraszamy Was, przepraszamy nasze zwierzęta.

I my wiemy, że możecie nie mieć głowy, że możecie mieć tysiące swoich spraw, powodów i zmartwień. Dlatego stajemy przed Wami z pełnym zrozumieniem decyzji, jaką podejmiecie. Chcemy spróbować ocalić nasze zwierzęta i działalność, chcemy pozostać na mapie starego kontynentu jako największy azyl dla koni i innych zwierząt. Ale boimy się. Boimy się, że nasza wola tu nie wystarczy.

Jeden z dostawców powiedział nam, że nie dowiezie więcej słomy na kredyt. Dodał też, że nie czas żałować róż, gdy płoną lasy.

Za chwilę braknie nam jedzenia dla zwierząt, i to będzie największy dramat. Za moment nie będziemy mogli zapłacić stajennym, części faktur za leczenie zwierząt (bo poza zbiórkami mamy setki zwierząt, które wizytują weterynarza kilka razy w miesiącu) już nie jesteśmy w stanie zapłacić, opłaciliśmy po raz ostatni hotele dla zwierząt, kupiliśmy ostatni zapas owsa z ostatniej zbiórki. Nigdy w naszej historii z niczym nie zalegaliśmy. Przepraszamy Was, raz jeszcze. Nie udało nam się. Byliśmy pewni, że nasze zwierzęta same się wybronią, że świat im sprzyja.

Ale w obliczu takiej tragedii, ludzkiej i ponadczasowej, nasze zwierzęta mogą za moment przestać być dla tego świata ważne. Błagamy Was, ostatkiem nadziei. Jeśli możecie.. Błagamy, pomóżcie naszym zwierzakom przetrwać, pomóżcie azylowi nie zniknąć z mapy Europy. Za miesiąc, czy dwa, może już nie być co ratować. Na 3 miesiące przetrwania potrzebny jest aż milion. Tak, tyle to kosztuje. I tyle funduszy udawało nam się pozyskać od firm co miesiąc przez wiele lat w efekcie różnych projektów.

Trzy miesiące samego utrzymania naszych zwierząt to milion. Czy zwierzęta z azylu okażą się warte miliona w świecie, który trzęsie w posadach? Nie wiemy. Ale jesteśmy im winni te próbę. Jeśli nawet upadniemy, to przynajmniej będziemy mogli spojrzeć sobie w oczy, i powiedzieć, że próbowaliśmy je ocalić.

Ocalmy te róże, nawet jeśli płoną lasy...

Prosimy, wesprzyj nasze zwierzęta choćby złotówką.

Jak można pomóc?
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/strach
dokonaj darowizny z tytułem POMOC na:
M bank; 78 1140 2004 0000 3802 7875 7264
Fundacja Centaurus ul. Wałbrzyska 6-8 5

Autor: Adam

Kontakt:

  • adres email:

OSTRZEŻENIE!
Nigdy nie odpowiadaj na zagraniczne oferty kupna lub sprzedaży przedmiotów. Przy sprzedaży przedmiotu zagraniczni oszuści prześlą Ci FAŁSZYWE potwierdzenie dokonania przelewu z informacją, że bank zrealizuje przelew po przesłaniu zeskanowanego dowodu wysyłki przedmiotu. W przypadku kupna przedmiotów, zwierząt itp. z zagranicy, często oferowanych w BARDZO ATRAKCYJNYCH CENACH, po wpłacie przedpłaty za kupowany przedmiot, kontakt ze sprzedającym urwie się. Wpłaconych pieniędzy nie odzyskasz. Więcej informacji znajdziesz pod hasłem OSZUSTWO NIGERYJSKIE. Również krajowe "wysyłkowe" zakupy czy sprzedaże nie gwarantują pomyślnego zakończenia transakcji. Sposobów nieuczciwego zarobku jest wiele. Bądź ostrożny, nie ryzykuj!
To ostrzeżenie wyświetlane jest przy każdym ogłoszeniu z działu Kupię lub Sprzedam, przedstawia najpopularniejsze mechanizmy oszustw i nie należy go wiązać z konkretnym ogłoszeniem.
Administrator serwisu ogłoszeniowego


Wstecz

Ilość wyświetleń: 58
Nie zapomnij powołać się na serwis ogloszeniadrobne.warszawa.pl
Inne ogłoszenia z kategorii: Zwierzęta
Skuteczna reklama firmy
 Zobacz również:


Korzystając z serwisu www.ogloszeniadrobne.warszawa.pl akceptujesz jego regulamin!
Copyright © 2005 - 2020 ogloszeniadrobne.warszawa.pl